Radosne podporządkowanie

     „Zazwyczaj Pan ciężko doświadcza w tym życiu tych, których kocha jak dzieci swoje, aby nie musieć doświadczać ich w innym życiu, a ponieważ taka jest prawda, wszystko, co się nam przytrafia, winniśmy przyjmować jako (dar) z ręki Ojca, w szczególności zaś chorobę, którą złożylibyśmy Mu najwdzięczniejszą ofiarę, gdybyśmy umieli nie tylko z cierpliwością, ale wręcz z radością traktować ją jako daną przez Niego. 

     Listem tym zachęcam Waszą Mość, by – zważywszy, jak dobry jest Pan nasz, który za krótkie i przejściowe niedole ofiarowuje nam Królestwo wieczne – chwaliła go, błogosławiła i z radością podporządkowywała się jego najświętszej woli, mówiąc Mu, że jeśli chce ją zdrową – gotowa jest mu służyć, jeśli zaś chce, by była chora – jeszcze gorliwiej służyć mu Wasza Mość gotowa chora niż obecnie. To radosne podporządkowanie się Panu jest największą cnotą chrześcijanina”. 

[List 242 (P 1468); Rzym, 17 sierpnia 1630 r. do p. Flaminii Racani, Narni]
     „Co do o. Jana Piotra , to nie poczuje się on lepiej nie tylko na ciele, ale i na umyśle, dopóki nie nauczy się powściągliwości w jedzeniu i piciu, które są największą pułapką zastawianą na duchownych przez wspólnego nieprzyjaciela. Jeżeli zwycięży ich bowiem na tym polu, zawsze będzie zwyciężał ich na wszystkich innych polach, odbierając im modlitwę – drogę, którą łaski spływają na duszę”. 

[Rzym, 8 czerwca 1630 r.; do o. Jakuba Cipolletty, Nursja]
     „Niech Wasza Wielebność stara się nauczyć nowicjuszy milczenia – inaczej ni-gdy nie opanują cichej modlitwy”. 

[List 232 (P 1392); Rzym, 18 maja 1630 r.; do o. Stefana Busdraghiego, Neapol]
     „Ponownie przypominam Ojcu, aby dbał o spowiedzi uczniów – zobaczy Ojciec, jak bardzo tego potrzebują – wzywając ich co sobotę, to bowiem jest [głównym zadaniem] naszego instytutu, nie zaś zajmowanie się świeckimi, co winno być sprawą drugorzędną, po wywiązaniu się z obowiązków wobec uczniów. Zobaczy Ojciec natychmiastową poprawę, jeżeli będą często przyjmować komunię”. 

[List 231 (P 1387), Rzym, 13 maja 1630 r., do o. Jana Garcii, Frascati]
     „Niech Ojciec włoży wiele starania we wprowadzenie nowicjuszy w skromność, religijność i w świętą cnotę pokory, albowiem w ten sposób łacniej nauczą się praktykować modlitwę, która życiem jest duszy”. 

[List 230 (P 1386), Rzym, 11 maja 1630 r., do o. Stefana Busdraghiego, Neapol]

Wśród spraw boskich najwznioślejsza jest współpraca przy zbawianiu dusz.

     „Niechaj Ojciec stara się w szkole i w kaplicy uczyć wszystkich, jak ważna jest bojaźń Boża w sercach chłopców. Jest to najwyższa nauka, jaką można przekazać w tym życiu, a także najwięcej warta, jeśli czyni się to jedynie z czystej miłości do Pana, prawdą jest bowiem, że inter opera divina divinissimum est cooperari saluti animarum [Wśród spraw boskich najwznioślejsza jest współpraca przy zbawianiu dusz.]”. 

[List 228 (P 1374), Rzym, 27 kwietnia 1630 r., do o. Józefa Apy, Neapol]
     „Zalecam Ojcu, by nowicjusze przestrzegali milczenia, inaczej bowiem nigdy nie nauczą się rozmawiać z Bogiem, a cnota milczenia objawia człowieka chętnego i odmienionego wewnętrznie. Niechaj Ojciec traktuje tę radę jako polecenie, wraz ze skromnością oczu wiedzie bowiem ku doskonałości religijnej, która jest ukrytym skarbem Ewangelii kiedy się go odnajdzie (jakkolwiek nieliczni go znajdują, bo nieliczni przezwyciężają sami siebie). Prowadzi do porzucenia wszelkich ziemskich spraw i starań o posiadanie go jako czegoś, co przewyższa wszystkie rzeczy na ziemi”. [List 226 (P 1367), Rzym, 20 kwietnia 1630 r., do o. Stefana Busdraghiego, Neapol]
     „Zawsze, gdy słyszę o tym, że nowicjusze żarliwie i z radością kroczą drogą duchową, napawa mnie to wielką pociechą. Aby należycie rozpocząć życie czyśćcowe, wszyscy winni współzawodniczyć, by wyłonić tego, który jest najpokorniejszy, trofeum tego wyścigu wręczone zostanie bowiem jedynie pokornym, którzy zostaną wywyższeni podług tego, jak bardzo korzyli się w tym życiu, a że droga ta budzi wielką niechęć w naszych umysłach i ponieważ powiadają, że jest to wąska ścieżka i tylko nieliczni ją odnajdują, niech Ojciec kładzie wielki nacisk na tę sprawę, bo będzie to z wielkim pożytkiem dla nowicjuszy, a co za tym idzie i dla naszego zakonu. Od postępów w nowicjacie zależy pozostałe życie religijne, pewnym jest bowiem, że dimidium facti qui bene coepit habet [połowę zrobił, kto dobrze zaczął]”. 

[List 225 (P1360), Rzym, 13 kwietnia 1630 r., do o. Stefana Busdraghiego, Neapol]

A dokąd idzie wół, który nie orze?

     "Wasza Wielebność winien mieć wyrytą w sercu ową świętą sentencję, która mówi: per multas tribulationes oportet introire in regnum Dei (Dz 14, 22), z miłości do Pana, który nie zgrzeszywszy i nie będąc do tego zmuszonym, tak wielkie męki i zniewagi za nas wszystkich cierpiał, my znosić musimy wielkie rzeczy, jak to czynią ulubieńcy Pana, aby sprawić mu przyjemność, choć przedtem – a  trwać w ciągłej pokorze – winniśmy pomyśleć, że zasłużyliśmy na to naszymi grzechami. „A dokąd idzie wół, który nie orze?”*: nie można uciec od tej sentencji". 

* przysłowie kastylijskie

[List 224 (P 1353), Rzym, 5 kwietnia 1630 r., do O. Józefa Frescio, San Salvador Mayor]


     „Proszę powiedzieć o. Józefowi, iż wielką pociechą dla mnie jest to, iż zaczął odprawiać mszę świętą i że proszę go, by w miarę możliwości czynił to z wielką pokorą i przed rozpoczęciem mszy myślał o tym, że występuje w imieniu całego świętego Kościoła niczym ambasador Ojca Wiecznego, nie tylko ze względu na sławienie największej wiary katolickiej i odpuszczenie grzesznikom, ale także po to, by wspomóc dusze zmarłych. Do tego, żeby wyjednać podobne łaski, potrzebna jest wielka pokora i ważne jest to, by dobrze zacząć”. 

     [List 222 (P 1350), Rzym, 29 marca 1630 r., do o. Stefana Cherubiniego, Neapol]