Jak wyglądał św. Józef Kalasancjusz?

"Pamiętając go bardzo dobrze, mając go niemal przed oczyma, mogę powiedzieć, że był wysokim człowiekiem, wspaniałej prezencji, miał brązową brodę, twarz pociągłą i jasną". 

[Z listu ks. Franciszka Motesa wspominający św. Józefa Kalasancjusza]
     „Nie mogę nie przypominać w każdej poczcie, aby jak najstaranniej doglądano szkoły, choćby nawet trzeba było czasami zaprzestać innych ćwiczeń, szkoła bowiem to nasz własny instytut i jeśli nie funkcjonuje należycie, schodzimy z prawdziwej drogi ku naszemu zbawieniu”. 

[List 211 (P 1287), Rzym, 5 stycznia 1630 r. do o. Mateusza Reale, Carcare]

Kary Kalasancjusza

      „Niech br. Józef biczuje się we wtorki, czwartki i soboty w refektarzu w porze posiłku, tak długa, jak długa trwa jedno miserere; br. Eustachy tylko we czwartki, a br. Jakub niechaj przez trzy dni, wcześniej wyznaczone, jada pod stołem, jednego dnia opuszczając zupę, drugiego wino, a trzeciego przystawkę. Niechaj br. Franciszek w czasie tych trzech dni trzykrotnie wstaje od stołu podczas posiłku i za każdym razem znaczy językiem krzyż na ziemi; br. Janowi Chrzcicielowi, nowicjuszowi i jego towarzyszowi z nowicjatu wymierzymy surowsze kary, aby w tamtejszym domu panowały miłosierdzi i cierpliwość. I niechaj żadna z napisanych tutaj rzeczy nie zostanie pominięta”. 

[List 207 (P 1268); Rzym, 2 grudnia 1629 r.; do o. Jana Garcii, Frascati]
     „Starajcie się wszyscy trwać w świętej zgodzie. Trzeba, by przełożony przodował również w miłosierdziu i cierpliwości oraz w wielkości ducha i by – jak ojciec – umiał utrzymać swych podopiecznych w spokoju, inaczej będzie to jego wina, nie tylko wobec ludzi, lecz wobec Boga, którego proszę, by zawsze błogosławił nas wszystkich. Amen”. 

[L 203 (P 1246), Rzym, 2 listopada 1629 r., do o. Mateusza Reale, Carcare ]
      „[…] najkrótszą i najłatwiejszą drogą do osiągnięcia właściwej wiedzy a następnie atrybutów miłosierdzia, ostrożności i nieskończonej cierpliwości i dobroci Bożej jest zniżenie się do tego, by oświecać dzieci, szczególnie zaś te przez wszystkich opuszczone. Ponieważ w oczach świata jest to służba tak podła i haniebna, niewielu ma chęć zniżyć się do niej. Bóg zaś zwykł dawać sto za jednego, jeżeli pełniąc ją właściwie i narażając się na prześladowania i męki, cierpliwie przyjmuje się je jako dane z ręki Bożej, znajdując w nich po stokroć zwielokrotnionego ducha. A że nieliczni umieją stosować w praktyce tę naukę, nieliczni otrzymują ową stukrotność w dobrach duchowych”. 

[L 200 (P 1236), Rzym, 15 października 1629 r., do o. Józefa Frescio, Neapol]
     „Co do o. Dominika, […] jeśli Ojcu wydaje się, że będzie lepszy w klasie łaciny niż w izbie chorych, to proszę tak zdecydować i postarać się użyć wszystkich w taki sposób, by człowiek pracował w takiej dziedzinie, w której wykazuje talent, gdyż w tym do czego nie ma talentu, nie można go tak łatwo użyć, więc trzeba znać skłonności każdego. Kiedy można zobowiązać człowieka z miłością, by poświęcił się jakiemuś zajęciu, to daje to lepsze efekty, niż kiedy czyni się to siłą, ale kiedy człowiek jest twardy i na nic się nie zdają dobre słowa, to trzeba sięgnąć po karę, a mnie winno się powiadamiać o upartych, gdyż ja postąpię tak, ażeby nie mogli skarżyć się na własnego przełożonego”. 

[L 197 (P 1226), Poli, 4 października 1629 r., do o. Stefana Cherubiniego, Neapol]
     „Pragnę, by Ojciec starannie dopilnował przygotowań do egzaminu na święcenia, nie tylko ucząc się potrzebnych rzeczy, lecz – co ważniejsze – rozwijając cnoty, które czynią człowieka zdatnym do wykonywania świętych ślubów, zwłaszcza cnotę świętej pokory, gdyż jeśliby poznał ją Ojciec dobrze, rozwijałby ją z całym staraniem”. 

[L 189 (P 1193), Rzym, 1 września 1629, do o. Jakuba Bandoniego, Frascati]

Dobre rządy przełożonego

     „Niech Ojciec postara się być zawsze cierpliwy i uprzejmością raczej niźli rygorem wymagać na innych posłuszeństwo. Aby zdobyć gorliwość podwładnego, przełożony musi być bardzo ostrożny, ale przede wszystkim winien naprzykrzać się Panu żarliwymi modlitwami o dodanie ducha, by nauczyć się dobrze wypełniać obowiązki przełożonego. 

     Proszę nie zapominać o praktykowaniu aktów umartwienia i pokory, aby odrzucić precz niecierpliwość, jeśliby ją Ojciec odczuwał, usposobiwszy się, jak mówił św. Paweł omnibus omnia factus sum ut omnes lucrifacerem. 

     Uzyska Ojciec więcej jednym ojcowskim napomnieniem poczynionym w pokoju niż wieloma poczynionymi publicznie, gdyż człowiek nieumartwiony staje się bardziej zatwardziały poprzez umartwienie publiczne, tak jak człowiek doskonały staje się doskonalszy i na tym polega duża część dobrych rządów przełożonego”. 

[L 188 (P 1191), Rzym, 25 sierpnia 1629 r., do o. Stefana Cherubiniego, Neapol]
     „Proszę upomnieć br. Jana Dominika, by pomyślał, po co przybył do zakonu, i że nie uniknie ręki Boga, który czasem wymierza karę sam, a czasem ręką przełożonych”. 

[List 187 (P 1183), Rzym, 18 sierpnia 1629 r., do o. Jana Garcii, Frascati]
     „Napisałem dwa czy trzy tygodnie temu, by każdego tygodnia odbywały się tam zebrania lub zgromadzenia ku powszechnemu pożytkowi, na których mówiono by o tym, co jest konieczne, by w klasach i w domu dbać o ścisłą obserwancję. Często bowiem przełożony może zapomnieć o niektórych sprawach, a w ten sposób przypomni mu się o nich; a więcej widzi wiele par oczu aniżeli jedna tylko. Jeśli będziecie tak zjednoczeni, a przełożony nie będzie miał za złe, iż mu się w jakiejś kwestii czyni uwagi, to z obserwancją będzie dobrze, ale jeśli przełożony myśli, że jest absolutnym panem, to wielce się myli i Bóg pozwoli, by popełnił wiele błędów, co nie zdarzyłoby się, gdyby zniżył się do prośby o zdanie innych z domu. Mam nadzieję, iż Pan ześle wam łaskę pozostawania w jedności i zgodzie, gdyż w ten sposób służyć będziemy Bogu, co powinno być pragnieniem każdego z nas”. 

[List 186 (P 1182), Rzym, 17 sierpnia 1629 r., do o. Mateusza Reale, Carcare]